
W czasie tegorocznych wakacji dużą popularnością wśród członków Regionalnych Klubów Głuchoniewidomych cieszy się Wrocław i Panorama Racławicka. Z wizytą na Śląsku były już grupy z Olsztyna i Warszawy. W trzecim numerze DiS przeczytać będzie można wiersz zatytułowany „Fontanna wrocławska” autorstwa warszawskiej poetki, Krystyny Łagowskiej, który powstał z okazji wycieczki. Dziś natomiast o tym, że Wrocław to miejsce inspirujące i warte zobaczenia, przekonuje wolontariuszka Jednostki Warmińsko-Mazurskiej, Aneta Ogilbo.
Nasza wycieczka trwała cztery dni. Do Wrocławia dotarliśmy niesamowicie wesołym pociągiem; atmosfera była tak wspaniała, że nie odczuliśmy ośmiu godzin jazdy w upale. Na miejscu przywitała nas gorąco Genowefa Mastalerz, dolnośląski pełnomocnik wojewódzki. Do biura i hotelu pojechaliśmy tramwajem, zwiedzając i podziwiając przy tym uroki Wrocławia. Po zrzuceniu bagaży od razu wybiegliśmy na spotkanie z Panoramą Racławicką, słynnym XVIII-wiecznym dziełem. (Nie możemy pochwalić się zdjęciami z tego miejsca, ponieważ obraz nie zmieściłby się w kadrze aparatu). Efekt trójwymiaru i ogólna jakość obrazu tak nas uderzyła, że brakowało nam słów - trzeba po prostu zobaczyć to na własne oczy! Po szybkim posiłku, ciągle pełni siły i zapału ruszyliśmy na Stare Miasto. Rozbiegliśmy się jak szaleni w poszukiwaniu słynnych wrocławskich krasnali. Kilka udało się nam znaleźć. Ze zmęczenia przystanęliśmy przy fontannie; skoczyliśmy też na Guinness’a do jednego z tamtejszych ogródków piwnych. W wesołych humorach opuściliśmy Rynek, by ponownie powitać go następnego dnia.
Drugiego dnia od samego rana chłonęliśmy uroki miasta. Zwiedzaliśmy Ostrów Tumski z Robertem Schabem, niezastąpionym przewodnikiem i miłośnikiem Wrocławia. Urzekła nas wieża widokowa, z której podziwialiśmy miasto w całej okazałości. To, co nas zachwyciło, to most zakochanych, na którym wisiały zawieszone przez pary kochanków kłódki, symbole wiecznej miłości. Wygospodarowaliśmy odrobinę czasu na obiad, po czym spacerkiem ruszyliśmy w dalszą drogę, by zachłysnąć się pejzażami Ogrodu Botanicznego i Japońskiego. Nasze panie były zachwycone. Jagodę ucieszyła możliwości dotknięcia roślin, zwłaszcza kaktusów (hi hi). Ala natomiast, miłośniczka kwiatów, potrafiła wyobrazić sobie całe piękno ogrodu pomimo, że większość z nich zakwita tylko wiosną.
Gdy byliśmy w drodze do Ogrodu Japońskiego niespodziewanie przywitały nas przepiękne fontanny tańczące w rytm muzyki Bacha i Straussa. Po krótkim zastanowieniu postanowiliśmy obejrzeć to widowisko nocą. Gdy wróciliśmy tam po zmierzchu, gra świateł i muzyka wprawiły nas w nieziemski nastrój. Rozmarzeni wróciliśmy do hotelu, by kolejny dzień przeżyć równie energicznie.
Dużo snu nie było nam dane, gdyż wczesnym rankiem wybraliśmy się autokarem do Karpacza. Tam podzieliliśmy się na grupy. Jedni zwiedzali miasteczko, a inni wybrali się w góry wraz z Martą Kamer, naszą wrocławską przewodniczką. Podążając niebieskim szlakiem trafiliśmy do XII-wiecznej Świątyni Wang, której wnętrze było zbudowane na wzór łodzi Wikingów – a to wszystko bez użycia gwoździ! Osoby głuchoniewidome miały okazję obejrzeć przecudne wnętrza za pomocą dotyku. Następnie ruszyliśmy w dalszą drogę. Trasa była pełna niespodzianek i trudności, ale to nie odstraszyło uczestników. Najbardziej zaprawionymi w chodzeniu po szlaku okazali się być Jagoda i Romek. Nasza para kroczyła na czele, uwieczniając widoki. „Moja żona była bardzo dzielna – mówi Romek – podziwiałem ją za jej wytrwałość. Było ciężko, ale nie odczuwaliśmy zmęczenia. Pomagali nam wolontariusze, za co im dziękujemy. Dotarliśmy do Samotni, po czym kontynuowaliśmy naszą pieszą wędrówkę.” Wyjazd do Karpacza rozochocił Romka, już ma nadzieję na kolejne wojaże.
Nie obyło się bez wzruszeń – wycieczka do Wrocławia była okazją do pożegnania się z Eweliną Rydzewską i podziękowania jej za wiele lat pracy wolontariackiej. Ewelinko, życzymy Ci powodzenia w realizacji swoich marzeń!
Dziękujemy z całego serca Genowefie Mastalerz za pomoc w przygotowaniu i sprawnej obsłudze naszej wycieczki oraz naszym sponsorom: Dyrekcji Panoramy Racławickiej i Dyrekcji Ogrodu Botanicznego.
Tekst: Aneta Ogilbo (wolontariuszka Warmińsko–Mazurskiej Jednostki Wojewódzkiej TPG)