link bezpośrednio do treści, skrót klawiaturowy ALT+T lub ALT+SHIFT+T
 
Szukaj:
Turnusy dla głuchoniewidomych dzieci
Dodano:2009-09-17 21:09:03

W ramach TPG od kilku już lat działa Sekcja Rodziców, która zrzesza opiekunów dzieci głuchoniewidomych. Spotyka się ona regularnie i bierze udział w różnego rodzaju szkoleniach oraz warsztatach. W okresie wakacyjnym jej członkowie uczestniczą także w turnusach dla dzieci. Zapraszamy do lektury relacji z dwóch z nich – pierwszą z turnusu lipcowego przygotował Tomasz Demby, drugą z sierpniowego - Anna Turek.

                                                            

Turnus rehabilitacyjny dla dzieci głuchoniewidomych

W dniach 14-27 lipca 2009 roku w Ustroniu Morskim odbył się turnus rehabilitacyjny dla dzieci głuchoniewidomych zorganizowany przez TPG. Uczestniczyłem w nim z moim głuchoniewidomym synkiem Antosiem i córką Marysią po raz czwarty.

Jechaliśmy tam z wielką radością, ponieważ wiedzieliśmy już, co nas tam czeka. Do tego prognozy pogody były bardzo pomyślne. Była więc szansa na opalanie się i kąpiel w morzu.

W tegorocznym turnusie wzięło udział dwadzieścioro dzieci. Część z nich była pierwszy raz. Pod okiem wysokiej klasy terapeutów dzieci uczestniczyły w zajęciach z rehabilitacji ruchowej, logopedycznych,  ogólnorozwojowych, terapii widzenia, integracji sensorycznej i innych. Każdy mógł korzystać z basenu z biczami wodnymi. Kąpiele te podobały się dzieciom najbardziej. Również my, rodzice, mieliśmy różne zabiegi rehabilitacyjne zapisane przez lekarza. Można więc było podleczyć bolący kręgosłup, ręce, a także nogi.

W wolnych chwilach wszyscy spiesznie pędzili na pobliską plaże, dzieciom bowiem bardzo podobały się zabawy w piasku.

Wieczorami, gdy pociechy już spały, rodzice spotykali się na długich rozmowach, podczas których wymienialiśmy się doświadczeniami oraz opowiadaliśmy o różnych problemach w pracy z naszymi dziećmi. Moim zdaniem rozmowy te były bardzo pożyteczne i każdego z nas podbudowały psychicznie, dodały otuchy.

Organizatorzy zapewnili nam również wiele rozrywek. Braliśmy udział w wycieczkach do ciekawych miejsc w okolicy. Część osób była też na koncercie zespołu Feel, pozostali zaś na występie kabaretu Ani Mru Mru.

W Ustroniu Morskim czuliśmy się z moimi dziećmi bardzo dobrze. Myślę, że na tym spotkaniu każdy znalazł coś ciekawego dla siebie. Można było fajnie popracować z dziećmi, ale i nieco odpocząć. Dla mnie pobyt na turnusie jest za każdym razem odpoczynkiem i oderwaniem się od codziennej rzeczywistości.

  

Tekst: Tomasz Demby (członek Sekcji Rodziców)

 

 zachód słońca nad morzem... obejrzyj więcej zdjęć w galerii!

Obejrzyj więcej zdjęć w galerii!

 

Turnus rodzinny dla dzieci głuchoniewidomych z rodzicami (opiekunami) i rodzeństwem

W dniach od 13 do 26 sierpnia 2009 roku odbył się w Ustroniu Morskim już kolejny turnus rodzinny dla dzieci głuchoniewidomych z rodzicami (opiekunami) i rodzeństwem. Zawsze wydawało mi się, że na tego typu turnusach „nasze” dzieci większość czasu spędzają z rodziną, maksymalnie wykorzystując pobyt nad morzem, a tu miłe rozczarowanie!

Był to mój pierwszy turnus rodzinny. Już w pierwszych dniach szybko zostaliśmy zaopatrzeni w plany zajęć, skrupulatnie rozpisane przez p. Olę (Chylę czoła!). Każde dziecko (nawet sprawne rodzeństwo) oraz każdy rodzic mieli wyznaczone godziny zajęć. Codziennie odbywały się zajęcia logopedyczne z p. Olą; ogólnorozwojowe z p. Martą i z p. Małgosią, zajęcia z pedagogiki z p. Kasią (te zajęcia odbywały się osobno dla dzieci głuchoniewidomych, dla rodzeństwa i dla rodziców); zajęcia z muzykoterapii z p. Asią i dodatkowo miał miejsce Klub Dyskusyjny dla „rodzeństwa” prowadzony przez wolontariuszkę Kasię. Dla chętnych Ala prowadziła zajęcia plastyczne.

Pani Ola doskonale rozbawiała nasze dzieci i nas na zajęciach z Weroniki Sherbourne, Pan Irek zaś w pocie czoła pracował z naszymi pociechami na sali rehabilitacyjnej. Ponadto większość rodziców i dzieci korzystało z zabiegów rehabilitacyjnych proponowanych przez OLR „Klimczok”.

Uffffff, sporo tego i intensywnie, ale nikt z pewnością nie żałował .

Wszyscy maksymalnie wykorzystali czas zaproponowany przez terapeutów, a terapeuci dołożyli wielu starań, aby zajęcia były ciekawe, a zarazem intensywne i na miarę potrzeb i możliwości.

Jestem pod wrażeniem zajęć dla rodzeństwa, które miały na celu zintegrowanie naszych sprawnych dzieci. Prowadzący byli niezwykle wyrozumiali i tolerancyjni.

Nie odczuwało się nacisku na obowiązkową obecność na każdych zajęciach. Niektórzy dopiero po czasie zorientowali się, że warto w nich uczestniczyć.

Podczas turnusu odbyły się dwa ogniska, wycieczka kolejką po Ustroniu Morskim (trochę się nam ta kolejka spóźniła, ale i tak wszyscy byli szczęśliwi) oraz wycieczka do Domu Chleba. Mieliśmy też zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w dwóch koncertach Karoliny Szulgi, która specjalnie z rodzicami przyjechała nas odwiedzić w Ustroniu. Wprawdzie każdy z nas słyszał już Karolinę i o Karolinie, ale teraz na naszym turnusie Karolina zaśpiewała LIVE!

Zaśpiewała dla nas i dla naszego honorowego gościa – Clary Berg. Clara – filigranowa kobieta, wielka Mama głuchoniewidomego 29 letniego Kena, przyleciała z USA, aby przez tydzień być z nami. Wiele dowiedzieliśmy się o jej życiu i o życiu Kena, który przyszedł na świat z wyrokiem - dziecko głuchoniewidome z uszkodzonym ośrodkowym układem nerwowym. Według lekarzy nie miał szans nawet na samodzielne poruszanie się. Dziś Ken jednak chodzi, porozumiewa się przy pomocy symboli i kalendarza utworzonego przez terapeutów i rodzinę. Pracuje jako wolontariusz na farmie niedaleko rodzinnego domu. Clara się nie poddała. Mając jeszcze dwoje sprawnych dzieci poradziła sobie z ich wychowaniem i z wychowaniem oraz rehabilitacją Kena. Pokazała nam, że nie jest łatwo, ale można tego dokonać.

Przez cały tydzień dawała nam do zrozumienia, że bardzo dobrze prowadzimy nasze dzieci, ale też możemy podnieść im jeszcze „poprzeczkę”, że możemy wymagać jeszcze więcej niż wymagamy. Znalazła czas dla każdego z nas z osobna. Mogliśmy porozmawiać z Clarą indywidualnie. Jedna mała kobietka zaraziła nas w rezultacie ogromnym optymizmem, który musi nam starczyć na długo.

Już po kilku dniach z Clarą widać było zmiany, które powoli zaczynały kiełkować w nas i w naszych dzieciach. Podczas wieczoru pożegnalnego dostaliśmy od Clary kamyki, którym przekazaliśmy swoje dobre myśli. Każdy kamyk z osobna posiadał ogromną moc dobrych myśli wszystkich uczestników turnusu. To taki stary indiański zwyczaj. Gdy będzie nam źle, mamy po taki kamień sięgnąć.

Aaaaaa!!! Zapomniałam o ważnej kwestii. Cały czas bardzo dzielnie tłumaczyły nam Clarę p. Kasia, p. Małgosia i p. Marta. Napracowały się dziewczyny niesamowicie!

Mam nadzieję, że nie było to ostatnie spotkanie z tą niezwykła kobietą, nie wiem na ile starczy nam tego optymizmu.

Ostatnie dni wykładowe należały do naszej koleżanki Ani Dunikowskiej. Bardzo jasno i przejrzyście przekazała nam informacje na temat zespołu CHARGE. Ania przybliżyła nam obraz zespołu, który zdiagnozowano u Jej córeczki Kasi. To bardzo rzadki zespół, dlatego tak niewiele informacji na jego temat można znaleźć w literaturze i w internecie. Dzięki Ani wiemy już bardzo dużo.

I niestety nadeszła środa 26 sierpnia i trzeba było się rozstać. Bogatsi o nowe doświadczenia, wiedzę, pełni  wrażeń i pełni optymizmu, z kamykami od Clary rozjechaliśmy się po Polsce. To były bardzo intensywne i niezapomniane dwa tygodnie. Czekamy na następny turnus.

 

Tekst: Anna Turek (członek Sekcji Rodziców)

 

 Radość wcielona w blasku Słońca! Obejrzyj więcej zdjęć w galerii!



Zobacz więcej zdjęć związanych z newsem!!!



Dodaj komentarz do newsa!



<<- Powrót

Komentarze: