
Na jesienną szarugę polecamy opowieść o wycieczce do Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Przygotowała ją Sylwia Lipińska. Uczestnicy wyprawy mieli okazję poszerzyć swoje wiadomości o florze i faunie ich regionu oraz przybliżyć sobie życie ludu śląskiego w XIX i XX w. Poznali także ciekawostki dotyczące rzeźby oraz malarstwa polskiego z tego okresu. To kolejne muzeum, o którym wiemy, że jest przyjazne dla osób niepełnosprawnych.
Nadeszła jesień, kolorowe liście przeganiane są przez wiatr. Jest już dość chłodno, toteż postanowiliśmy spędzić dzień w jakimś interesującym miejscu – wybór naszej pełnomocnik, Doroty Rajer, padł na Muzeum Górnośląskie w Bytomiu, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Dzięki uprzejmości dyrekcji muzeum, mogliśmy zwiedzić wszystkie trzy wystawy z pomocą przewodników zupełnie bezpłatnie.
Fauna i flora – pierwsza wystawa przedstawiała naturę. Mogliśmy zatopić dłonie w futrach i sierści różnych zwierząt, które zaprezentowane były na ścianie muzeum i zostały opisane brajlem. Rozpoznawaliśmy dotykiem korę różnych drzew oraz oglądaliśmy ekspozycje, w których przedstawiane były zwierzęta w swoim naturalnym środowisku. Dzięki temu zobaczyliśmy dziki na tle leśnego, zimowego krajobrazu, a także borsuki i ich zaciszne nory skryte pod gęstwiną gałęzi drzew.
Dziewiętnastowieczny Śląsk był tematem przewodnim drugiej wystawy. Poznaliśmy budowę i wystrój dawnych śląskich chat, obyczaje które panowały na Górnym Śląsku, a konkretniej na jednej z wsi, która obecnie jest jedną z dzielnic Bytomia oraz ślubne zwyczaje, które panowały, także na Cieszyńskim Śląsku. Oglądaliśmy stroje ludowe, przedmioty kuchenne, a także zabawki, którymi bawiły się dzieci na Śląsku. Prócz tego, zaglądaliśmy do śląskiej izby, która stała przed nami otworem, choć dawniej zamykana na klucz, otwierana była tylko na specjalne okazje.
Podczas zwiedzania trzeciej wystawy napawaliśmy się obecnością wielkich dzieł – rzeźbionych i malowanych. Pani przewodnik opowiadała nam o bogactwie technik, którymi posługiwali się malarze na przestrzeni wieków oraz o historii powstania niezwykłych rzeźb, które rozsiane były po całej sali muzealnej.
Czas upłynął w niezwykle przyjemnej atmosferze – żal było się rozstawać. Niebawem znów będziemy przeganiać jesienny chłód śmiechem i dobrym nastrojem w innym miejscu. Jakim? To się okaże!
Tekst: Sylwia Lipińska (Koordynator Wolontariatu Śląskiej JW TPG)
Zdjęcia: Sylwia Lipińska i Dorota Rajer (Pełnomocnik Śląskiej JW TPG)