
Na początku grudnia w Domu Kultury Śródmieście w Warszawie odbył się wieczór poezji Andrzeja Rocha Żakowskiego. Pretekstem do spotkania była promocja nowego tomiku poety, zatytułowanego „Latawce z wiatru”, który został wydany w tym roku. Były świece, poeta, nastrojowa muzyka na żywo i sala pełna gości zainteresowanych żywym słowem. Niech żałują Ci, którzy nie dotarli!
Andrzej Roch Żakowski jest głuchoniewidomym poetą, który ma na swoim koncie już dwa tomiki poezji – pierwszy nosił tytuł „Spójrz w jego oczy…”. Na spotkaniu na początku wydawał się nieco zaskoczony tym, że w pewnym momencie w tle delikatnie odezwał się klarnecista. Recytacji wierszy muzyka towarzyszyła już do końca. Po spotkaniu Andrzej R. Żakowski tak to podsumował:
„Rewelacyjnie świetny to, w swojej prostocie, pomysł organizowania wieczorów poezji z recitalem, w czasie których spotykają się przedstawiciele różnych gatunków i rozmaitych form wypowiedzi, tym bardziej, że w praktyce życia codziennego, gatunki te i formy występują najczęściej oddzielnie: żeby słuchać żywej muzyki - idzie się do filharmonii, żeby oglądać obrazy - odwiedzamy galerie lub muzea, żeby obcować z literaturą - zamykamy się w bibliotece lub po prostu w domu. A przecież kiedyś sztuka była jedną, wszystkie jej postacie występowały razem, w tym samym miejscu i czasie, wzajemnie się inspirując, uzupełniając i wzbogacając. Muzyka była częścią misterium - widowiska, w którym istniały jednocześnie: obraz, słowo i dźwięk, a jego uczestnik był poetą, aktorem i muzykiem w jednej osobie.”
O oprawę artystyczną zadbała jedna z pracownic Domu Kultury przy Andersa, pani Kasia. (na zdjęciu) Ona zaprosiła do współpracy klarnecistę i przedstawiła zgromadzonym gościom kilkadziesiąt wierszy Andrzeja R. Żakowskiego, które uznała za najbliższe jej samej. Jej wykonanie było dzięki temu pełne zaangażowania i bardzo wiarygodne. Zrobiło to wrażenie także na publiczności, która po części oficjalnej żywo odpowiedziała na zachętę do rozmowy. Goście chwalili sobie bardzo recytacje pani Kasi, która – jak mówili – pomogła im bardzo we wniknięciu we wrażliwość poety. Mieli też mnóstwo pytań do głównego bohatera wieczoru: pytali między innymi, w jaki sposób utrwala swoje wiersze. Interesowali się też światem osoby głuchoniewidomej i chętnie nabywali tomiki poezji i płytę z nagraniem jego wierszy w wykonaniu Krzysztofa Kołbasiuka.
Ciszę i ciemność tłumaczę…
W kilka dni po spotkaniu do naszej redakcji dotarła poniższa wypowiedź Andrzeja R. Żakowskiego:
„Zastanawiałem się nad odpowiedzią na pytanie: o czym piszę. Jedno z powiedzeń Małgorzaty Drzewińskiej brzmi: „Mówić o rzeczach, nie o sobie!". W moim wypadku, mówić o rzeczach dziś, tu i teraz, to znaczy mówić o pisaniu w ciszy i ciemności. Długie lata udawało mi się uniknąć odpowiedzi na pytanie - dlaczego piszę? A jest ono zadawane często. W czasie wieczorów autorskich, różnych rozmów i spotkań zawsze można oczekiwać, że ktoś będzie próbował wywołać mnie w tej sprawie do tablicy. Pytanie jest kłopotliwe nie tylko dlatego, że człowiek nie zawsze dobrze wie, dlaczego pisze, ale również dlatego, że wszelka odpowiedź kryje tu w sobie niebezpieczeństwo pretensjonalności, czegoś nadętego, jakiegoś koturnu. Jan Polkowski, przeczuwając tą pułapkę ominął ją kiedyś, podczas naszego wspólnego spotkania z czytelnikami, używając w tym miejscu bezosobowo, słowa „się". Dlaczego s i ę pisze? - zapytał i wskazał działania ŻAR-u na ten temat...”
Współorganizatorem wieczorku poezji Andrzeja Rocha Żakowskiego zatytułowanego „Spójrz w jego oczy…” była Mazowiecka Jednostka Wojewódzka TPG.