
Jakiś czas temu poprzez naszą stronę (w zakładce „Aktualna oferta”) zachodniopomorska koordynator wolontariatu Anna Wojciechowska zapraszała na spacer do ogrodu dendrologicznego w Glinnej. Dziś jedna z wolontariuszek, Marta Bażydło, opowiada o tym,
co udało się im zobaczyć i jakie niespodzianki tam na nich czekały.
Wakacje to czas na zasłużony odpoczynek i zbieranie sił przed kolejnymi wyzwaniami. Nasza jednostka postanowiła przywitać ten niezwykły okres w wyjątkowy sposób. W zeszłym roku zwiedzaliśmy poniemiecką fabrykę w Policach, a w tym udaliśmy się do Glinnej. Wszyscy (a było nas całkiem sporo) wyruszyliśmy spod naszej siedziby 4 lipca 2009 r.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, zapowiadał się piękny, letni, nieco upalny dzień.
Na szczęście w cieniu drzew Puszczy Bukowej znaleźliśmy orzeźwienie. Wbrew pozorom wcale nie znajdowały się tam tylko i wyłącznie buki. Na tym terenie puszczy, w gminie Stare Czarnowo, położony jest ogród dendrologiczny. Wśród niezwykłych roślin z całego świata mogliśmy odczuć przedsmak nadchodzących wakacji i związanych z nimi podróżami.
W klimat Azji wprowadziły nas takie rośliny jak metasekwoja chińska, kielichowiec chiński i przeróżne magnolie. Florę europejską reprezentowały m.in.: (uwaga!) najgrubsza w Polsce jodła grecka, jodły hiszpańskie, kasztany jadalne. Natomiast dzięki jodle olbrzymiej i szlachetnej, orzesznikowi i tulipanowcowi mogliśmy poczuć się jak w amerykańskim lesie.
Nasza podróż nie skończyła się na podziwianiu przyrody. Było nas wiele, więc przede wszystkim musieliśmy najpierw poznać siebie nawzajem. W tym celu każdy dostał kwiatka wyciętego z papieru, na którym napisane było jego imię. Ustawiliśmy się w kółeczku i rzucaliśmy do siebie piłkę. Osoba, która złapała, musiała przemigać swoje imię.
Po spacerze nadszedł czas na wspólne ognisko z kiełbaskami. Ognia nie była w stanie ugasić nawet burza, która wkrótce nadeszła! Okazuje się, że zła pogoda nie jest przeszkodą ani problemem w odpowiednim towarzystwie. Po chwili silne i mocne grzmoty ustąpiły miejsca grze na gitarze oraz naszemu wspólnemu śpiewowi. Inni w tym czasie fotografowali wszystko, co tylko się dało, zajadali się kiełbaskami, rozmawiali, a najmłodsi grali w kosza.
Oby całe wakacje przebiegały w tak pogodnej i serdecznej atmosferze! Tego sobie i Wam serdecznie życzę!
Tekst: Marta Bażydło (wolontariuszka)