Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym - oficjalny serwis internetowy TPG

Ścieżka dostępu do aktualnie oglądanej strony

DiS » Dłonie i Słowo » Nr 3-4 2018 » Litwa w jesiennych barwach

Boczny panel wyboru na stronie DiS Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym

przycisk menu do numerów miesięcznika Dłonie i Słowa
przycisk menu do numerów Usłyszmy i zobaczmy
przycisk menu do archiwum Dłoni i Słów

Wyszukiwarka dla Głównego serwisu TPG

Litwa w jesiennych barwach

Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących, współpracownik Mazowieckiej Jednostki Wojewódzkiej TPG

O wycieczce do Trok, Wilna i Kowna zorganizowanej przez Mazowiecką Jednostkę Wojewódzką TPG

„Litwo, Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił” – ten fragment inwokacji z pełnego tęsknoty i miłości poematu, jakim jest „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza, zna chyba każdy Polak.

Jest spora różnica między przeczytaniem (a nawet nauczeniem się na pamięć) tekstu literackiego, a podążaniem śladami wielkiego poety. Znalezienie się w pomieszczeniach, w których mieszkał i tworzył Adam Mickiewicz, dotknięcie krzesła, na którym siedział podczas pisania, stołu, przy którym grał w karty, czy spojrzenie przez okno na podwórko i ścianę obrośniętego dzikim winem domu, na które on również patrzył, to wielkie przeżycie. Dziś, w wileńskim mieszkaniu, w którym Adam Mickiewicz, jako młody mężczyzna (podobno bardzo przystojny i cieszący się zainteresowaniem ze strony kobiet) od marca do czerwca 1882 roku wynajmował pokój i gdzie powstawała „Grażyna”, znajduje się muzeum poświęcone jego życiu i twórczości. A w nim, m.in. portrety i rzeźby przedstawiające poetę, meble, a w gablotach – dokumenty, listy i książki, w tym egzemplarze „Pana Tadeusza” przetłumaczone na wiele języków. Pokój ten (stanowiący dzisiejsze muzeum) był jednym z ośmiu, wynajmowanych w ciągu 9-letniego pobytu Mickiewicza w Wilnie. Prawdopodobnie przeprowadzał się tak często ze względu na problemy finansowe.

Pod zupełnie innym adresem, tam gdzie Adam Mickiewicz był przez dziewięć miesięcy więziony za swoje poglądy polityczne, dziś znajduje się, utworzona ku jego pamięci, „Cela Konrada”. W małym pokoju znajdują się nie tylko dokumenty poświęcone procesowi Filomatów i Filaretów, ale także rzeczy codziennego użytku, jak prymitywne łóżko ze starą derką i słomą służącą za posłanie, lichtarz z niedopaloną świecą czy wykorzystywana do codziennej toalety miska.

Oba te miejsca znalazły się w programie naszej trzydniowej intensywnej wycieczki na Litwę, zorganizowanej przez Mazowiecką Jednostkę Wojewódzką TPG, przy dofinansowaniu z środków PFRON, dla osób głuchoniewidomych i towarzyszących im tłumaczy-przewodników.

Pięciogodzinna podróż

Wycieczka odbyła się w dniach 20-22 października 2018 roku. Było już dość chłodno, ale słońce i przepiękne barwy, zamknięte w leżących na ziemi lub zachowanych jeszcze na drzewach i krzewach liściach, rekompensowały uciążliwość pogodową. Podczas wycieczki mieliśmy okazję poznania niektórych faktów z historii i współczesności, sąsiadującej z naszym krajem, Litwy. Mogliśmy podziwiać, wzrokowo i/lub dotykowo, unikatowe zabytki Troków, Wilna i Kowna oraz dowiedzieć się (albo wzbogacić dotychczasową wiedzę) o wielu zasłużonych Litwinach, również polskiego pochodzenia.

Nasza 40-osobowa grupa, pod opieką organizatorów – Ewy Skrajnowskiej (pełnomocnika Mazowieckiej JW TPG) i Niny Opejdy (koordynatora wolontariatu Mazowieckiej JW TPG) wyruszyła autokarem w podróż w sobotni poranek. Osoby niesłyszące, porozumiewające się językiem migowym, zajęły miejsca w przedniej części autokaru, tak aby mieć możliwość korzystania z tłumaczenia na ten język. Ich tłumaczką była Anna Bałdys. Czas podróży mijał szybko, ponieważ pani przewodniczka z biura podróży bardzo ciekawie opowiadała o miejscowościach, przez które przejeżdżaliśmy. Na trasie znalazły się, m.in. Łomża (z miasta tego pochodziła Hanna Bielicka – nie żyjąca już, wspaniała aktorka komediowa), Piątnica (gdzie produkuje się różne wyroby mleczarskie, np. słynne „serki wiejskie”), Augustów (30-tysięczne miasto z unikatowym mikroklimatem, w którym leczy się schorzenia kardiologiczne i kostno-stawowe, a jak głosi legenda, nazwa miasta pochodzi od nazwiska króla Zygmunta Augusta, który, zatrzymawszy się przy rzece Netcie, kazał zbudować tu osadę, a następnie nadał jej prawa miejskie. Było to w roku 1557).

Granicę z Litwą przejechaliśmy po około pięciu godzinach podróży, w miejscowości Ogrodniki. Zanim dotarliśmy do Wilna, zatrzymaliśmy się na parę godzin w niewielkiej, ale niezwykle malowniczo położonej wśród jezior i lasów miejscowości o nazwie Troki. W przeszłości Troki były stolicą Litwy. Obecnie mieszka w nich około 6 tysięcy osób, za to liczba turystów, ze względu na piękne położenie i bogatą przeszłość, jest znacznie większa.

Zamek w Trokach

Zdjęcie grupowe wykonane na pomoście, na brzegu jeziora. Na przeciwnym brzegu jeziora, w oddali widnieje piękny ceglasty zamek otoczony drzewami. Wszyscy ubrani są dosyć ciepło – w długie spodnie, kurtki, szaliki, kilka osób ma na głowach czapki. Podpis: Zamek Wielkich Książąt Litewskich w Trokach nazywany jest „małym Malborkiem”.

W Trokach spotkaliśmy się z lokalną przewodniczką, posługującą się piękną polszczyzną, która towarzyszyła nam już do końca pobytu na Litwie. W bardzo interesujący sposób opowiadała o ludziach zasłużonych dla Litwy, o zabytkach i miejscach, które odwiedzaliśmy. Zanim opuściliśmy autokar, zostaliśmy zaopatrzeni w urządzenia służące do bezprzewodowej komunikacji (system tourguide). Dzięki nim, z odległości kilkunastu metrów, można wyraźnie słyszeć to, co mówi przewodnik.

Na początku odbyliśmy przyjemny rejs niewielkim statkiem po największym w Trokach jeziorze Galve, a następnie zwiedziliśmy, znajdujący się na jednej z wysepek, gotycki, niedawno zrekonstruowany średniowieczny zamek Wielkich Książąt Litewskich. Zamek ten był budowany w XIV i XV wieku przez władców litewskich – Kiejstuta i jego syna Witolda – jako twierdza obronna przed Krzyżakami. Ze względu na zastosowanie przy jego budowie nowoczesnych, jak na owe czasy, fortyfikacji i umocnień, budowla zyskała rangę „małego Malborka”. Zwiedzając teren zamku, wspinaliśmy się po dość stromych, wąskich schodach i przechodziliśmy drewnianymi galeriami, łączącymi wejścia do poszczególnych sal zamkowych. Byliśmy w ogromnej sali koronacyjnej z misternie rzeźbionymi tronami. W innych komnatach podziwialiśmy zgromadzone w nich sprzęty pamiętające odległe czasy: naczynia, ubiory, dokumenty pisane, zbroje rycerskie (niestety zdecydowana większość eksponatów zamknięta jest w szklanych gablotach, przez co pozostaje praktycznie niedostępna dla osób niewidomych).

Po zwiedzeniu zamku oraz „wypróbowaniu”, stojących na dziedzińcu, narzędzi tortur i zakupie okolicznościowych pamiątek, udaliśmy się na spacer zabytkową ulicą Karaimską. Znajdują się przy niej zadbane, kolorowe drewniane domki, których cechą charakterystyczną są trzy okna od ulicy: jedno dla Boga, drugie dla Witolda, trzecie dla domowników, a także świątynia karaimska. Karaimi to zamieszkująca Troki mniejszość etniczna. Zostali tu sprowadzeni z Krymu przez księcia Witolda i do dziś zachowali swój język, zwyczaje i wiarę.

Nocleg przy wieży

Po trudach całodziennej wycieczki, mieliśmy okazję do skosztowania potraw tradycyjnej kuchni karaimskiej. Degustowaliśmy kibiny (są to pieczone w piekarniku dość duże pierogi z kruchego ciasta, nadziewane mięsem lub serem, podawane z delikatnym w smaku rosołem). Po bardzo smacznym posiłku oraz zakupie tradycyjnego litewskiego chleba, (który może być, bez uszczerbku dla smaku, przechowywany przynajmniej przez dwa tygodnie) udaliśmy się na zasłużony nocleg do Wilna.

Nasz kilkupiętrowy wygodny hotel był usytuowany w pobliżu 326-metrowej wieży telewizyjnej – najwyższego obiektu na Litwie. Wiążą się z nią tragiczne wydarzenia z 13 stycznia 1991 roku, kiedy to doszło do protestu Litwinów przeciwko zajęciu tego strategicznego punktu przez Armię Radziecką. W wyniku szturmu wojska, zginęło wówczas 14 obrońców wieży, a wielu zostało rannych. Dziś szybkimi windami można w ciągu 45 sekund wjechać na wysokość 165 metrów i z tarasu widokowego (na którym znajduje się obrotowa platforma z kawiarnią), obserwować całe miasto.

Niedziela w Wilnie

Następny dzień wycieczki (niedziela) był w całości przeznaczony na zwiedzanie Wilna – pięknego, wielokulturowego, noszącego bardzo dużo śladów polskości miasta. Zaczęliśmy od Cmentarza na Rossie i odwiedzenia grobu, w którym 12 maja 1936 roku, w pierwszą rocznicę śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, obok prochów matki – Marii Piłsudskiej, spoczęło jego serce. Józef Piłsudski był bardzo związany z Wilnem – tu mieszkał, chodził do szkoły, walczył, a potem wielokrotnie wracał, odwiedzając liczną rodzinę i przyjaciół. Miał ogromny sentyment do tego miasta, o czym często i przy różnych okazjach mówił. Marzeniem marszałka było, żeby po śmierci jego serce wróciło na zawsze do rodzinnego miasta i zostało pochowane na Rossie, w pobliżu grobów poległych w latach 1919-1920 żołnierzy, których był dowódcą.

Dzięki inicjatywie pana Adama Stępińskiego, który zachęcił nas do zbiórki drobnych pieniędzy, a następnie kupił za nie wiązankę kwiatów i kilka zniczy, mogliśmy w godny sposób uczcić pamięć wielkiego Polaka. Po chwili zadumy nad czarną bazaltową płytą z napisem „Matka i serce syna” udaliśmy się na zwiedzanie tej zabytkowej, założonej w XVIII wieku, rozciągającej się na kilku wzgórzach, nekropolii. Na cmentarzu na Rossie nie ma tradycyjnych alejek, stąd dość trudno znaleźć poszukiwane nagrobki, tym bardziej, że na wielu z nich czas pozacierał napisy. Na szczęście dzięki prowadzonym pracom renowacyjnym, część nagrobków jest już odnowiona. Na Rossie spoczywa wielu Polaków – bezimiennych, ale też tych znanych, którzy odnosili ogromne zasługi w różnych dziedzinach życia: w polityce, kulturze, medycynie, literaturze, itd.

Zdjęcie dziedzińca zamkowego. Na pierwszym planie dyby, a w nie „zakuta” jedna z uczestniczek wycieczki, ubrana w czerwoną kurtkę. Obok narzędzia tortu stoi uśmiechnięta Ewa Skrajnowska – pełnomocniczka Mazowieckiej Jednostki Wojewódzkiej TPG. Ewa jest ubrana w grube, czarne rajstopy, dżinsową spódnicę za kolana, czarną, pikowaną kurtkę i kolorową apaszkę. Na szyi ma zawieszony identyfikator. Podpis: Atrakcją zamku w Trokach jest stojąca na dziedzińcu kolekcja średniowiecznych narzędzi tortur.

Po wizycie na Rossie udaliśmy się na wileńską Starówkę. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Ostrej Bramy, gdzie znajduje się Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej – jeden z najbardziej kojarzących się z Wilnem zabytków. Obraz ten to wizytówka miasta. Przed laty przychodzili tu modlić się Adam Mickiewicz i Józef Piłsudski, a także mieszkający i tworzący w Wilnie swoją muzykę – Stanisław Moniuszko. W 1993 roku modlił się przed nim, podczas pielgrzymki na Litwę, papież Jan Paweł II. Nasza grupa też zatrzymała się na chwilę modlitwy, zadumy i refleksji.

Następnie zwiedziliśmy kilka wybranych kościołów. Na wileńskiej Starówce jest ich aż 40; każdy z nich ma inny styl i inne znaczenie, ale też prawie każdy ma swoją bogatą, często tragiczną przeszłość – kościoły były w różnych okresach palone, okradane, dewastowane, albo zamieniane na sale koncertowe, koszary, więzienie, magazyny, szpital, a nawet muzeum ateizmu! Na naszym szlaku znalazły się również bogato zdobione cerkwie, a także miejsca związane ze znanymi postaciami: Adamem Mickiewiczem, Stanisławem Moniuszką, Juliuszem Słowackim, Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim, Czesławem Miłoszem i wieloma innymi mieszkańcami Wilna.

Wśród podziwianych przez nas obiektów i miejsc, nie można nie wspomnieć o pięknym Ratuszu, pełniącym dziś funkcje reprezentacyjne. Odbywają się w nim różne imprezy artystyczne, jak koncerty, wieczory literackie, festiwale. W roku 1854, gdy budowla pełniła rolę Teatru Miejskiego, po raz pierwszy wystawiono tu „Halkę”, czyli jeden z najbardziej znanych utworów Stanisława Moniuszki. Byliśmy też na Placu Katedralnym z monumentalnym pomnikiem księcia Giedymina (dziadka króla Władysława Jagiełły), który był założycielem Wilna. To właśnie rządy tego władcy doprowadziły do poprawy stosunków z Królestwem Polskim (córka Giedymina – Aldona, po zmianie imienia na Anna, została pierwszą żoną Kazimierza Wielkiego). Na Placu Katedralnym znajduje się też ogromna, wielokrotnie przebudowywana Katedra. Wśród licznych jej kaplic, jedna ma znaczenie wyjątkowe. Chodzi o Kaplicę Św. Kazimierza, która jest uważana za najpiękniejszy zabytek barokowy. Jest wzorowana na Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. Kazimierz był przedwcześnie, bo zaledwie w wieku 25 lat, zmarłym na gruźlicę synem króla Kazimierza Jagiellończyka; gdy za jego sprawą zaczęły się dziać różne cuda, ogłoszono go w 1602 roku świętym oraz uznano za patrona Litwy. W kaplicy jego imienia znajduje się, m.in. słynny obraz przedstawiający królewicza Kazimierza z trzema rękami: podobno malarz, chcąc nieco zmienić kompozycję obrazu i umieścić prawą rękę Kazimierza w innym miejscu, kilkakrotnie ją zamalowywał; ręka ta jednak ciągle pozostawała widoczna, co uznano za cud i w końcu ją pozostawiono. Poza tym obrazem, na uwagę zasługuje srebrny sarkofag umieszczony na ołtarzu, w którym złożono relikwie świętego Kazimierza. Kaplica słynie także z tego, że w jej podziemiach znajdują się szczątki króla Aleksandra Jagiellończyka, dwóch żon króla Zygmunta Augusta – Elżbiety i Barbary (pamiętamy słynny romans i potajemny ślub Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną) oraz serce króla Władysława IV Wazy.

Byliśmy też przy Uniwersytecie Wileńskim – najstarszej uczelni w Europie Wschodniej, założonej przez króla Stefana Batorego w XVI wieku, gdzie wykładowcami były tak znane osoby, jak: Piotr Skarga, Jakub Wujek, Joachim Lelewel, czy bracia Jan i Jędrzej Śniadeccy. Studiowali tu – poza Adamem Mickiewiczem i Juliuszem Słowackim – m.in. Czesław Miłosz, Józef Ignacy Kraszewski i Paweł Jasienica.

Zdjęcie przedstawiające zadowoloną uczestniczkę wycieczki. Starsza pani ubrana jest w jasną kurtkę, przez ramię ma przewieszoną czarną torebkę. Za nią widać trawnik parkowy z dużą ilością opadłych liści. Jeszcze dalej chodnik ze sporą grupą turystów, a w tle białe budynki klasztoru z czerwonymi dachami. Podpis: Litwa obfituje w kościoły, klasztory, parki i inne ciekawe kompleksy architektoniczne.

Wpadliśmy również na chwilę do Dzielnicy Republiki Zarzeczańskiej – Uzupio. Aby się tam dostać, przeszliśmy na drugą stronę rzeki Wilenki wąskim mostem, nazywanym Mostem Zakochanych. Uzupio to jedna z najstarszych dzielnic na prawym brzegu Wilenki, kiedyś zamieszkiwana przez drobnych rzemieślników, posługaczy cerkiewnych i niższych rangą urzędników. Z osób znanych mieszkańcami Uzupio byli, np. Natalia i Konstanty Ildefons Gałczyńscy. Dziś miejsce to upodobali sobie artyści, którzy w 1997 roku proklamowali Konstytucję Republiki Zarzeczańskiej. Gdy przechodziliśmy wąskimi uliczkami, podziwiając niewysokie, raczej skromne, a czasem bardzo zaniedbane domki, mogliśmy przeczytać, wywieszone na ogromnych tablicach, niektóre punkty tej konstytucji, np. „Człowiek ma prawo do gorącej wody, ogrzewania zimą i dachu z dachówki”, „Człowiek ma prawo umrzeć, ale nie jest to jego obowiązkiem”, „Człowiek ma prawo się mylić”, „Człowiek ma prawo być niepowtarzalnym” i wiele innych.

Na koniec intensywnego dnia zwiedzania niektórzy uczestnicy naszej wycieczki, mający jeszcze wystarczająco dużo sił, wdrapali się po 90 schodach na Górę Trzech Krzyży. Można było stamtąd podziwiać panoramę Wilna wraz z otaczającymi je wzgórzami. Z tymi trzema białymi krzyżami, będącymi dziś pomnikiem ofiar stalinizmu na Litwie, wiąże się kilka legend. Dla zainteresowanych (a także innymi informacjami dotyczącymi Wilna) polecam strony www.trakt.org.pl i www.tyflomapy.pl. Znajduje się tam przewodnik „Wilno – plan Starego Miasta” oraz mapy dla osób niewidomych i słabowidzących, opracowane w ramach działalności Fundacji Polskich Niewidomych i Słabowidzących „Trakt”.

Tego dnia czekały na nas przysmaki, tym razem kuchni litewskiej: chłodnik z zapiekanymi ziemniakami oraz cepeliny (duże kluski wykonane z ziemniaków faszerowane mięsem, podane ze skwarkami i śmietaną).

Kowno i powrót do domów

Trzeciego, ostatniego już dnia wycieczki, po śniadaniu opuściliśmy hotel. Ponieważ był to poniedziałek, jechaliśmy w ogromnym korku. Jak widać, Wilno, podobnie jak wiele polskich miast, jest zatłoczone. Jednak zgodnie z planem zwiedziliśmy jeszcze, nieco oddalony od Starego Miasta, uważany za jeden z najpiękniejszych obiektów sakralnych, barokowy kościół Św. Piotra i Pawła na Antokolu (za sprawą przepięknych rzeźb, wszelkich ornamentów i zdobień wykonanych z białego gipsu nazywany jest „białym kościołem”). Można by bardzo dużo pisać o tej przepięknej budowli (jak i o wszystkich innych obiektach sakralnych znajdujących się w Wilnie), ale niestety, w tym miejscu jest to niemożliwe…

W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze Kowno. Prawie 100-kilometrową odległość dzielącą to miasto od Wilna, pokonaliśmy w półtorej godziny. Dla porównania, Adam Mickiewicz, pracujący w Kownie w latach 1819-1823, potrzebował na przejazd do Wilna około siedemnastu godzin. Odległość tę w jego czasach pokonywało się konnym dyliżansem z prędkością 6 kilometrów na godzinę. Będąc w Kownie, widzieliśmy dom, w którym nasz wieszcz wynajmował pokój. Z zachowanych dokumentów wynika, że Mickiewicz tego miasta nie lubił, często narzekał na samotność, nudę i bardzo tęsknił za Wilnem i przyjaciółmi.

My, będąc w Kownie, zwiedziliśmy położony w Pożajściu największy zespół klasztorny na Litwie, ufundowany pod koniec XVII wieku przez Krzysztofa Zygmunta Paca – kanclerza wielkiego litewskiego, dla zakonu kamedułów. Obiekt ten uważany za jeden z najcenniejszych zabytków późnego baroku, po wielu trudnych przejściach, należy dziś do sióstr Kazimierzanek. Jedna z nich – siostra Edyta, mówiąca barwnie po polsku, oprowadziła naszą grupę po tym wspaniałym zespole architektonicznym. Pani Ania – tłumaczka języka migowego miała dużo pracy, by możliwie wiernie przekazać osobom niesłyszącym to wszystko, o czym opowiadała siostra; natomiast osoby niewidome mogły dotknąć niektórych elementów wystroju: wykonanych z różnych materiałów rzeźb, płaskorzeźb, ornamentów, czy gładkich, chłodnych kolumn wyłożonych czarnym i różowym marmurem.

Na koniec udaliśmy się na kowieńską Starówkę, gdzie odbyliśmy krótki spacer obok zamku, pamiętającego czasy krzyżackie, a następnie przeszliśmy się po starych uliczkach. Oglądaliśmy, np. stare gotyckie, pięknie odrestaurowane kamieniczki. W jednej z nich, nazywanej Domem Perkuna (gdyż zbudowanej na miejscu pogańskiej świątyni litewskiego boga Perkuna), mieści się dziś muzeum Adama Mickiewicza. Byliśmy też na Placu Ratuszowym, a słuchając różnych informacji i ciekawostek, przenosiliśmy się wyobraźnią pięć wieków wstecz, kiedy to powstawały zachowane do dziś monumentalne, piękne kościoły czy archikatedra. Niestety czas naglił i po obiedzie w jednej z urokliwych kamieniczek kowieńskich, musieliśmy wyruszyć w drogę powrotną do Warszawy.

Dziękuję organizatorom za to, że mogłam wziąć udział w tak dobrze zaplanowanej i zrealizowanej wycieczce, a wszystkich, którzy jeszcze nie byli w Wilnie, Trokach i Kownie – gorąco zachęcam do odwiedzenia tych miast. Naprawdę warto, tym bardziej, że na Litwie nie ma problemów z porozumiewaniem się po polsku.


Do artykułu dołączona jest fotografia portretowa autorki oraz:
1. Zdjęcie grupowe wykonane na pomoście, na brzegu jeziora. Na przeciwnym brzegu jeziora, w oddali widnieje piękny ceglasty zamek otoczony drzewami. Wszyscy ubrani są dosyć ciepło – w długie spodnie, kurtki, szaliki, kilka osób ma na głowach czapki. Podpis: Zamek Wielkich Książąt Litewskich w Trokach nazywany jest „małym Malborkiem”.
2. Zdjęcie dziedzińca zamkowego. Na pierwszym planie dyby, a w nie „zakuta” jedna z uczestniczek wycieczki, ubrana w czerwoną kurtkę. Obok narzędzia tortu stoi uśmiechnięta Ewa Skrajnowska – pełnomocniczka Mazowieckiej Jednostki Wojewódzkiej TPG. Ewa jest ubrana w grube, czarne rajstopy, dżinsową spódnicę za kolana, czarną, pikowaną kurtkę i kolorową apaszkę. Na szyi ma zawieszony identyfikator. Podpis: Atrakcją zamku w Trokach jest stojąca na dziedzińcu kolekcja średniowiecznych narzędzi tortur.
3. Zdjęcie przedstawiające zadowoloną uczestniczkę wycieczki. Starsza pani ubrana jest w jasną kurtkę, przez ramię ma przewieszoną czarną torebkę. Za nią widać trawnik parkowy z dużą ilością opadłych liści. Jeszcze dalej chodnik ze sporą grupą turystów, a w tle białe budynki klasztoru z czerwonymi dachami. Podpis: Litwa obfituje w kościoły, klasztory, parki i inne ciekawe kompleksy architektoniczne.


Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących, współpracownik Mazowieckiej Jednostki Wojewódzkiej TPG
Zdjęcie autora artykułu: Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących, współpracownik Mazowieckiej Jednostki Wojewódzkiej TPG

Komentarze do wpisów


Obrazek przedstawiający hasło: TPG - Tu Przekraczamy Granice!

Informacje o nas

Projekt współfinansowany ze środków Pfron

Projekt współfinansowany ze środków PFRON
PFRON - Państwowy fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Jeden procent dla TPG

Obrazek przedstawiający KRS do przekazania 1% dla TPG

Ułatwienia dostępu do strony

Adresy e-mail redakcji i webmastera strony

Informacja o własności