Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym - oficjalny serwis internetowy TPG

Ścieżka dostępu do aktualnie oglądanej strony

DiS » Dłonie i Słowo » Nr 1-2/2018 » Co to znaczy „usprawniać widzenie”

Boczny panel wyboru na stronie DiS Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym

przycisk menu do numerów miesięcznika Dłonie i Słowa
przycisk menu do numerów Usłyszmy i zobaczmy
przycisk menu do archiwum Dłoni i Słów

Wyszukiwarka dla Głównego serwisu TPG

Co to znaczy „usprawniać widzenie”

Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących


Wersja wideo artykułu: Co to znaczy „usprawniać widzenie”

„Człowiek może być swoim największym przyjacielem, ale też – największym swoim wrogiem”… Chcielibyśmy, wraz z autorką tego tekstu, Renatą Nowacką-Pyrlik, zachęcić Was, drodzy Czytelnicy, do poświęcenia paru minut na zastanowienie się, i udzielenie sobie samym odpowiedzi na pytanie: czy pomagacie, czy raczej przeszkadzacie w utrzymywaniu Waszego organizmu w psychofizycznym dobrostanie.

„W zdrowym ciele zdrowy duch” – znana od dawna maksyma przypomina, że nasz organizm powinien być postrzegany holistycznie (całościowo), a jego prawidłowe funkcjonowanie i dobre samopoczucie, zwane dobrostanem to wynik pracy, albo raczej współpracy wielu skomplikowanych zespołów, czyli układów: nerwowego, mięśniowego, kostno-stawowego, krążeniowego, wegetatywnego oraz zmysłów – wzroku, słuchu, węchu, dotyku, smaku. Do tego dochodzą jeszcze emocje i wiele innych czynników zewnętrznych, mających również ogromny wpływ na nasze samopoczucie i codzienne funkcjonowanie.

Gdy patrzę na swoje życie z perspektywy lat, to muszę stwierdzić, że dawniej, z pewnością, nie byłam „swoim przyjacielem”. Dziś też zdarza mi się, że „zapominam” o potrzebach własnego organizmu (choć muszę przyznać zdecydowanie rzadziej niż kiedyś) i nadal popełniam różne błędy, czasem z lenistwa, zaniedbania, czasem z przepracowania, a potem w różny sposób cierpię.

Więcej uśmiechu

Dziś, zdając sobie sprawę z tego, że na niektóre problemy zdrowotne nie mam żadnego wpływu, na warunki zewnętrzne też, to jednak jestem przekonana, że w dużym stopniu moje samopoczucie zależy przede wszystkim ode mnie. Dlatego próbuję żyć tak, by minimalizować problemy i niedogodności, a maksymalizować poczucie zadowolenia, czy wręcz szczęścia (kiedyś w wywiadzie radiowym Robert Biedroń, prezydent Słupska, użył sformułowania: „maksymalizacja szczęścia”, i bardzo mi się ono spodobało. Pan prezydent miał na myśli wzajemną życzliwość, uśmiech, które nic przecież nie kosztują, a także, np. przystosowanie przestrzeni miejskiej do potrzeb mieszkańców, zwiększenie ilości zieleni miejskiej, zmniejszenie korków w mieście, itd.). Jestem pewna, że wszyscy możemy okazywać sobie nawzajem – naszym bliskim, sąsiadom, znajomym i nieznajomym – życzliwość. I więcej uśmiechać się. Na to z pewnością mamy wpływ. I jestem pewna, że już dzięki temu, poczujemy się lepiej. Lepiej też będą się miały nasze oczy – wszak to one mają być głównym przedmiotem tego rozważania.

Nie tylko medycyna

Zostałam poproszona, by podzielić się z Czytelnikami swoim doświadczeniem na temat usprawniania widzenia (rehabilitacji wzroku). Uprzedzam, że nie czuję się w tym zakresie ekspertem (nie mam uprawnień instruktorskich czy trenerskich). Mogę jednak spróbować podzielić się własnymi przemyśleniami i doświadczeniami w tym zakresie, oraz zachęcić Państwa do przyjrzenia się swoim problemom zdrowotnym i funkcjonalnym z nieco innej perspektywy. Zanim przejdę do konkretów na temat ćwiczeń (usprawniania) wzroku, chcę podzielić się kilkoma informacjami o mnie. Otóż urodziłam się z poważnymi problemami wzrokowymi (w późniejszym okresie życia doszły jeszcze inne, o których wcześniej nie wiedziałam). W dzieciństwie mieszkałam w małej miejscowości i bardzo cierpiałam z powodu „inności”. Byłam wtedy przekonana, że moje problemy wzrokowe uniemożliwią mi osiągnięcie jakiegokolwiek zadowolenia z życia. Paradoksalnie jednak, patrząc z innej perspektywy, problemy te mi pomogły. Gdybym miała dobry wzrok, nie znalazłabym się w „Laskach” i prawdopodobnie nie trafiłabym do Warszawy. A tak, te moje niedowidzące oczy sprawiły, że weszłam w środowisko osób niewidomych, słabowidzących i z innymi problemami zdrowotnymi, podejmując później rozmaite działania na ich rzecz. Dziś wiem, że ta praca i próby rozwiązywania problemów innych osób powodują, że często „zapominam” o własnych. Problemy jednak są i mam świadomość, że będą mi towarzyszyć do końca życia. Ale do czego zmierzam? Otóż bardzo dużo zawdzięczam chirurgom i różnym badaniom profilaktycznym, którym się regularnie poddaję, lekarstwom, które zażywam. Jednocześnie uważam, że nie wszystko, co dotyczy stanu naszego zdrowia i samopoczucia, zależy od medycyny. Na co dzień bowiem, to my jesteśmy „kowalami własnego losu” i to my powinniśmy żyć tak, by ten los nam sprzyjał. I się do nas uśmiechał (jak we fraszce Jana Sztaudyngera: Nigdy nie mów „mam pecha”, mów „mam szczęście”, a ono się uśmiecha).

Ruch i aktywność

Staram się codziennie wykonywać (odpowiednio dobrane) ćwiczenia ruchowe. Wiadomo nie od dziś, że ruch, obok prawidłowej, zbilansowanej diety, jest tym, co powoduje, że jesteśmy sprawniejsi, mniej odczuwamy dolegliwości bólowych, że krążąca lepiej krew dostarcza więcej tlenu i składników odżywczych do wszystkich komórek (także do oczu). I że w konsekwencji lepiej się czujemy, jesteśmy wytrzymalsi na przeciwności życia i bardziej z niego zadowoleni. Ja wypracowałam sobie nawyk (jak codzienne mycie zębów), że rano poświęcam 10-15 minut na ćwiczenia wzmacniające i rozciągające. Przyznać muszę, że czasem z dużym trudem przekonuję się do ich wykonywania (ale rozsądek podpowiada, że są one tak samo ważne i potrzebne, jak oddychanie czy jedzenie). I na ogół, po przełamaniu niechęci, a czasem dodatkowo towarzyszącego bólu, po wykonaniu codziennej serii ćwiczeń, czuję się lepiej. Staram się też, niezależnie od pogody, poruszać się poza mieszkaniem (nie raz, czy dwa w miesiącu, ale codziennie). Chodzę, np. z kijkami nordic walking, ćwiczę i pływam na basenie. Nie wykonuję ćwiczeń typu: biegi, skoki, gwałtowne zwroty (bo w moim przypadku, podobnie jak i wielu z Państwa z problemami wzrokowymi, są one przeciwskazane).

Zbawienne szkolenie

Zmiana we mnie, właściwiej sposobu mojego myślenia, zaczęła się kilkanaście lat temu, gdy dużo częściej niż obecnie, cierpiałam z powodu silnych bólów oczu, głowy, kręgosłupa, światłowstrętu… Od rana byłam tak zmęczona i obolała, że nie miałam na nic siły, ani ochoty. Pamiętam, że zupełnie przypadkowo znalazłam wtedy informację o kilkugodzinnym szkoleniu, mającym na celu przeciwdziałanie takim dolegliwościom. Jednocześnie szkolenie miało na celu poprawę widzenia. Trochę bez przekonania, że może mi to w czymkolwiek pomóc (zwłaszcza w lepszym widzeniu), zapisałam się, a następnie wzięłam w nim udział. No i w efekcie, pod wpływem tamtych zajęć, i późniejszej pracy nad sobą, przeformatowałam dotychczasowe życie (w tym wykorzystywanie wzroku). To szkolenie, przeprowadzone przez Siergieja Litwinowa – Gruzina, który w 1994 roku założył w Krakowie „Szkołę widzenia” – uświadomiło mi, że to ja mam największy wpływ na własne samopoczucie, a także na moje widzenie (które co prawda nie jest i nie będzie doskonałe), ale może poprawić się mój komfort widzenia – oczy będą „spokojniejsze”, mniej drażliwe, mniej bolesne, napięte, czy suche.

Później uczestniczyłam jeszcze w tygodniowym turnusie, zorganizowanym w Szczyrku, prowadzonym także przez pana Siergieja. Doskonale pamiętam innych uczestników, z których każdy – po tygodniu intensywnych ćwiczeń i rozmów – mówił, że widzi wyraźniej i lepiej się czuje. Nie zapomnę, np. pani po 60-tce, która przyjechała samochodem i narzekała na ciągle towarzyszące jej: zaczerwienienie, pieczenie, łzawienie oczu (obawiała się, że będzie musiała zrezygnować z prowadzenia samochodu, ponieważ stawało się to coraz bardziej niebezpieczne). Tymczasem po szkoleniu wyjeżdżała szczęśliwa, ponieważ wszystkie wcześniej występujące dolegliwości, ustąpiły. Ja pojechałam do Szczyrku z ogromnym światłowstrętem, a wróciłam do Warszawy bez okularów przeciwsłonecznych (wcześniej nawet w pochmurne dni musiałem ich używać) i z wrażeniem „wyraźniejszego, ostrzejszego widzenia”. Później, jeszcze przez parę miesięcy nie korzystałam z ciemnych okularów. Niestety, prawdopodobnie na skutek mojego zaniedbania intensywnych, kilkugodzinnych ćwiczeń, jakie zalecał nasz instruktor, problem ze światłowstrętem wrócił. Nie był jednak, i dotąd nie jest, tak poważny jak przed rozpoczęciem ćwiczeń.

Bez napięcia

A jakie były to ćwiczenia, które tak bardzo wpłynęły na poprawę komfortu widzenia? Nie wymienię tutaj wszystkich, ponieważ jest ich bardzo dużo. Kiedyś, podobnie jak nadal wielu osobom, wydawało mi się, że słaby wzrok może się już tylko, wraz z wiekiem, pogarszać; dziś uważam, że możliwe jest zatrzymanie wady, czy procesu chorobowego na niewiele zmieniającym się poziomie (i to nie tylko na skutek interwencji chirurgicznych). A czasem, między innymi dzięki prowadzeniu zdrowszego stylu życia, w tym systematycznie wykonywanym ćwiczeniom „ogólnousprawniającym” i „wzrokowym”, możliwa jest nawet poprawa. O tym, że widzenie może się zmieniać, w zależności od ogólnej kondycji człowieka, a także na skutek, np. stresu, przemęczenia i innych czynników, przekonywał już w XIX wieku Wiliam Bates, amerykański lekarz okulista. To on był prekursorem idei, że wzrok należy trenować, i że okulary nie są najlepszym rozwiązaniem w sytuacji, gdy możliwość dobrego widzenia słabnie. Według niego, największym wrogiem oczu jest ich napięcie (a w konsekwencji ból, suchość, zaczerwienienie, pojawianie się mroczków i inne niepokojące objawy), dlatego trzeba robić częste ćwiczenia rozluźniające. Jednym z nich jest „palming” („palm” – z ang. „dłoń”). Ćwiczenie to polega na tym, że rozgrzewamy dłonie (pocierając je energicznie o siebie), a następnie środki dłoni przykładamy do oczu, krzyżując je na czole (dłonie tworzą jakby łódeczki nad oczami). Ważna jest pozycja ciała – plecy powinny być wyprostowane, łokcie oparte na blacie stołu czy biurka.

Podczas tego ćwiczenia zamykamy oczy, a rękoma nie uciskamy nosa ani oczu. Staramy się spokojnie oddychać i wyobrażać sobie czerń. Po pewnym czasie zaczynamy ją widzieć. Im czerń jest większa, tym ćwiczenie daje lepszy efekt. Ćwiczenie powinno trwać parę minut i może być wykonywane kilka razy dziennie (sprawdza się, np. przy zmęczeniu oczu pracą przy komputerze). Po otworzeniu oczu, na ogół czuje się ulgę, odprężenie, coś w rodzaju „lżejszych oczu”, a do tego większy spokój.

Zrelaksować wzrok

Oczy wypoczęte i zrelaksowane rzadziej bolą i dłużej służą

Inne ćwiczenie to „nasłonecznianie oczu”. Według doktora Batesa, słońce sprzyja produkcji witaminy D, pobudza nerwy siatkówki i krążenie krwi. Ćwiczenie to polega na „patrzeniu” na słońce (oczywiście z zamkniętymi oczami!) w taki sposób, aby delikatnie i powoli odwracać głowę pod różnymi kątami, a także poruszać, pod zamkniętymi powiekami, gałkami ocznymi, wtedy promienie słoneczne docierają w różne rejony oczu.

Jeszcze inne ćwiczenie pomagające odprężeniu, zrelaksowaniu oczu to „kręcenie koła lub ósemek”. Polega ono na tym, że głowa jest nieruchoma, natomiast same oczy zakreślają przed sobą kształt koła albo ósemki.

Podczas pracy przy komputerze albo przy czytaniu książki, należy robić przerwy. Podczas tych czynności dobrze jest zmienić pozycję ciała, wstać z krzesła, przejść się, popatrzeć za okno (szczególnie wtedy, gdy jest za nim zielona trawa czy drzewa, gdyż zieleń uspokaja, wycisza, działa kojąco), pomrugać. Dobrze jest też wykonać kilkakrotne ćwiczenie, polegające na tym, że patrzymy daleko, a następnie wzrok przenosimy na jakiś punkt blisko.

Jeszcze inne ćwiczenie rozluźniające napięte oczy polega na naprzemiennym zasłanianiu ręką jednego oka, i patrzeniu drugim.

Kolejne ćwiczenie, podobne nieco do wcześniejszego, polegającego na kreśleniu ósemek i kół, to kilkukrotne patrzenie (bez poruszania głową) w dół, w górę, w lewo, w prawo.

Ważna systematyczność

Przy wykonywaniu ćwiczeń ważny jest oddech, skupienie się na nim, a także ogólne wyciszenie, wprowadzenie organizmu w stan relaksu (można sobie pomóc, słuchając relaksacyjnej muzyki, albo wyobrażając jakieś przyjemne chwile, np. spacer po nasłonecznionej plaży, zielonym lesie, czy ukwieconej łące).

Osoby zainteresowane ćwiczeniami odsyłam do Internetu, gdzie można znaleźć dokładniejsze informacje na temat usprawniania widzenia, a także do książek, których coraz więcej na ten temat się ukazuje. Także niektórzy lekarze okuliści (do niedawna dość sceptycznie odnoszący się naturalnych metod usprawniania wzroku), dziś już zachęcają do wykonywania takich ćwiczeń. Są one możliwe do wykonywania w każdych warunkach (w domu, w pracy, a niektóre nawet podczas jazdy pociągiem, czy autobusem). Ważne jest, by wykonywać je systematycznie, codziennie, kilka razy po parę minut (tak, by weszły w nawyk).

Ćwiczenia te nie wymagają żadnych nakładów finansowych, można je rozpocząć i kontynuować w każdym wieku. Przede wszystkim po to, by nasze oczy były spokojniejsze, bardziej zrelaksowane, wypoczęte, by rzadziej bolały (najlepiej w ogóle), i służyły nam jeszcze przez długie lata…

Podczas pisania tego materiału korzystałam głównie z własnych doświadczeń, ale także z książek:

  1. Meir Szneider „Joga dla twoich oczu”
  2. Uschi Ostermeier-Sitkowski „Fitness dla oczu przy komputerze”
  3. Robert Michael Kaplan – „Zapomnij o okularach”
  4. Nina Grela, Siergiej Litwinow – „Widzę bez okularów”

Do artykułu dołączona jest fotografia portretowa autorki oraz zdjęcie skadrowane w kształt koła, przedstawiające nieduży fragment twarzy. Widać na nim intensywnie zielone oko, grube, czarne brwi, kawałek linii nosa oraz skrawek brązowych włosów. Po rysach możemy domyślać się, że jest to uśmiechnięty mężczyzna. Jego oczy są radosne. Podpis: Oczy wypoczęte i zrelaksowane rzadziej bolą i dłużej służą.

Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących
Zdjęcie autora artykułu: Renata Nowacka-Pyrlik, instruktor ds. rehabilitacji niewidomych i słabowidzących

Komentarze do wpisów


Obrazek przedstawiający hasło: TPG - Tu Przekraczamy Granice!

Informacje o nas

Projekt współfinansowany ze środków Pfron

Projekt współfinansowany ze środków PFRON
PFRON - Państwowy fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Jeden procent dla TPG

Obrazek przedstawiający KRS do przekazania 1% dla TPG

Ułatwienia dostępu do strony

Adresy e-mail redakcji i webmastera strony

Informacja o własności